Szlakiem rozebranych torów

Gościno - Myślino - Pobłocie Małe

Niby wiosna, a pogoda jak w lecie. Czas wyruszyć na wąskie kolejowe szlaki. Tym razem zamiarem jest odnalezienie śladów po torach od Gościna w kierunku Karlina. Po minięciu przejazdu (patrz zdjęcie (6) na poprzedniej stronie) szlak wiedzie ścieżką pomiędzy zarośniętymi szynami. Przykrywa je gruba warstwa trawy i zielska, ale są. Miejscami widać podkłady, trafiają się nawet betonowe. W pewnym momencie chaszcze stają się niemalże nie do przebycia, tor skręca nieco w prawo w kierunku Sławoborza i zbliża się do drogi, by dalej biec równolegle do niej. Tu gdzieś musiała być jakaś zwrotnica, ale nie ma nic. Ale... Ależ tak, przecież drzewa rosną tu dużo szerzej niż wcześniej - musiały tu być dwa tory. Niestety, po torze na Karlino nie ma najmniejszego śladu, choć jego oś musiała pokrywać się ze ścieżką prowadzącą do szosy. W miejscu, gdzie kiedyś tor przecinał drogę, można się jednak dopatrzyć różnic w kolorze asfaltu, a po drugiej stronie widać właściwie bezsensowną linię drzew w polu - jedyna pozostałość, która przetrwała do dziś. Iść polem niepodobna, trzeba się cofnąć na drogę prowadzącą w kierunku Gościna-Dworu.

Według mapy tor powinien znajdować się obok drogi tuż za wspomnianym wcześniej Gościnem-Dworem. Niestety, śladu żadnego nie ma. Dopiero most, czy raczej przepust na rzeczce Goścince przy zabudowaniach Kolonii Myślino wydaje się jakiś dziwny - jest bardzo szeroki, obok drogi musiało być jeszcze coś, co uzasadniałoby budowę takiej szerokiej przeprawy. To musiał być tor. Idąc dalej widać wyraźnie nasyp na łuku, ale nie ma śladu ani szyn, ani nawet podsypki. Za to wśród mleczy spokojnie pasie się na tym nasypie łaciata krowa. Tu odchodzi od głównej szosy gruntowa droga do Mołtowa. Jak dalej przebiegały szyny? Z mapy wynika, że gdzieś w tym miejscu przecinały drogę by minąć Myślino od północy, ale tu już nie widać nic.

Myślino. Przejście przez mostek i po minięciu ostatnich domostw poszukiwania jakichś śladów kolei. I znów znajoma linia drzew ciągnąca się przez pole... Ale zarośla tu takie, że przejść się nie da żadnym sposobem. Na szczęście obok przez pole rzepaku przejeżdżały jakieś maszyny rolnicze i koleinami daje się jakoś przedrzeć. "Przesieka" osiąga linię drzew. To chyba tu. Można rozpoznać z trudem coś, co kiedyś było nasypem. Wygodna ścieżka, która ni stąd, ni z owąd pojawiła się, wydaje się przebiegać szlakiem starego nasypu i dlatego jest taka utwardzona i porządna. Gdyby nie mapa z zaznaczonym starym torowiskiem, nie można byłoby się domyśleć, że kiedyś jeździły tędy pociągi. No tak, ale na mapie są obok siebie dróżka i torowisko...

Na horyzoncie Pobłocie Małe. I tu jest ŚLAD! Zupełnie zarośnięty mchem słupek kilometrowy! Ma niewątpliwie kolejowe pochodzenie, bo kto by przy takiej dróżce stawiał słupki? Jest jakiś mniejszy od współcześnie stosowanych, widać ślady malowania, ale nic nie można odcyfrować.

I to tyle... Według tej mapy tor od Pobłocia Małego prowadził przez Pobłocie Wielkie, Karścino, niedaleko Lubiechowa przecinał mostem Parsętę i kończył się w Karlinie. Zaznaczone jest też tajemnicze odgałęzienie przechodzące przez Kłoptowo, Piotrowice i Włościbórz. Niestety, wszystkie szyny prawie na pewno w tym rejonie zostały zerwane, a wszelkie inne ślady są już prawie zatarte.

Relacje z innych okolicznych szlaków - chyba dopiero na wiosnę 2003...

2002-05-10

wstecz dalej